Dodatki do bloga

czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 1 ,, Misja na start"

UWAGA!!!
Ten rozdział dedykuje   NATSUSALAMANDER, która, jak mam nadzieję, nie zrazi się tym, że blog nie jest NaLu i będzie czytać dalej...
***
,,Czasem możemy kierować ludźmi. Najczęściej wtedy, gdy o tym nie wiedzą..."
***
-Ohayo!-
- Yo!-
- Aye!-
- Genki!-
- Nie tak głośno...- jęknęli magowie, którzy usłyszeli różowowłosego, Tytanię, Happy'ego i maga lodu. Większość wciąż miała porządnego kaca po weselu. Nawet Cana niezbyt wyraźnie stawiała kroki.
- No i co warto było wczoraj tyle pić?- znęcali się nad towarzyszami Dragneel i Gray.
- Mam nadzieję, że wy potraktowaliście poważnie moją prośbę i nie wypiliście ani kropelki- zagadnęła szkarłatnowłosa- Bo dziś idziemy na misję.-
- Hai, Erza- odkrzyknęli zgodnie chłopcy i już po chwili spojrzeli na siebie wilkiem
-Czemu po mnie powtarzasz Mrożonko/Ognisty Móżdżku?-wrzasnęli obaj. Już po chwili  zdemolowali bar, a Mirajane leżała w gruzach z wielkim guzem po jakiejś zabłąkanej butelce...
***
 Tymczasem Scarlet, razem z Happy'm,  wybierała misję.
-,, Pokonaj morskiego potwora", ,,Złam klątwę", ,, Zdobądź lakrymę"! Nie ma  tu nic ciekawego!- marudziła
- A może to?-zawołał Happy pokazując Erzie kartkę.
-Hmm... Ciekawe... Czemu nie...- uśmiechnęła się do Exceed'a i wrzasnęła- Natsu! Gray! Idziemy. Znalazłam nam misję!!! - po czym ruszyła prosto do drzwi.
- Aye!- ryknął w odpowiedzi Salamander- Ale się napaliłem!
***
- Hmm...- mruknęła postać owinięta czarnym płaszczem-Dobry wybór, Tytanio...-
***
- Nie... Erza, błagam!- Smoczy Zabójca klęczał przed szkarłatnowłosą i unosił ręce jak do modlitwy- Tylko nie TAM! Wszędzie tylko nie TAM!
- Phi.. Mięczak...- szepnął pod nosem Fullbuster, myśląc, że  chłopak zareaguje na prowokacje i wreszcie wejdzie TAM. Jednak nie wszystko poszło zgodnie z jego planem. Natsu po jego słowach błyskawicznie wstał i niebezpiecznie się zbliżył.
- Bo ty to taki  twardziel jesteś, hę? Jak tak to gdzie masz swoje ubrania?-syknął złośliwie różowowłosy.
- Aaa! Gdzie one są kretynie?- Dragneel nie zdążył odpowiedzieć kolejną celną ripostą, ponieważ, za sprawą nogi Scarlet, razem z półnagim magiem lodu znalazł się w pociągu. Gdy tylko pojazd ruszył choroba lokomocyjna Salamandra od razu dała o sobie znać.
- Chodź synku... Mamusia coś poradzi - powiedziała żartobliwie Erza. Ciemnowlosy i kot zachichotali, ale Smoczy Zabójca nie zwracał na nich uwagi. Na trzęsących się nogach, z zieloną twarzą podszedł do dziewczyny. Wystarczył jeden szybki  ruch i ... już leżał nieprzytomny na fotelu. Gray wraz z Happy'm syknęli. Do tej pory zdążyli już się przyzwyczaić do ,, sprawiania ulgi" Salamandrowi, ale nadal wyglądało to boleśnie.Erza nie zwracając uwagi na ich miny zaczęła mówić:
- No to teraz mogę wam wytłumaczyć na czym będzie  polegać nasza misja... Jemu- popatrzyła na nietomnego różowowłosego- wytłumaczę później. Nasza misja odbędzie się w Kotai.- widząc pytające spojrzenia towarzyszy stwierdziła, że powie wszystko dokładniej.- To małe miasteczko niedaleko Clover, u podnóży góry Feza. Mamy się zgłosić do burmistrza. Misja jest dość prosta. Wystarczy pokonać potwora i dowiedzieć się czemu góra promieniuje dziwną energią i codziennie wysysa z mieszkańców jeden rok życia. Wybrałam tę misję ze względu na warunek i dziwną nagrodę... Sam popatrz..
-Dziwna nagroda? Czyżby rybki?- spytał sam siebie kotek
-Nie rybożerco!- wypił go Gray-Spójrzmy...,, Nagrodę dostaniecie po wykonaniu zadania w świętej górze Feza."-
- No właśnie. Nasz zleceniodawca nie wpisał dokładnej nagrody,ale za to dokładnie określił, kto ma na  misję iść. Posłuchaj ,, Serdecznie proszę, aby na tę misję udali się: jeden mag klasy S ( kobieta), dwaj magowie o przeciwnych magiach (mężczyźni w tym samym wieku), Exceed ( płeć męska)." To przecież nasz opis.Kobiety, które mają u nas rangę S to ja i Mira, a ona nie jest w drużynie z wami. No, bo przecież tylko wy dwaj macie przeciwne magie i jesteście  w tym samym wieku. Z nami na misję chodzi Happy, a nie Carla bądź  Pantherlily. Mogło chodzić tylko o nas.
- No tak racja..-przyznał mag lodu-Dziwne...-zamilkli i dalszą drogę przejechali w ciszy przerywanej tylko jękami Dragneel'a...
***
-Bystrzy jesteście...- roześmiał się chłopak obserwując poczynania przyjaciół w lakrymie...
*** 
Uff.. Wreszcie... Pisałam to 4 godziny. Mam nadzieję, że wyszło okej.A na koniec memy...

                                                                               


 wasza Kashi




  

środa, 5 lutego 2014

PROLOG 4 i ostatni...



UWAGA!!!
Ten rozdział dedykuje Nashi Dragneel , która przesłała mi wenę, której poziom był równy zero( zresztą jak zwykle :
***   
,, Czasem nie wiesz , czy to co widzą twoje oczy jest prawdą, czy kłamstwem"
*** 
- Dajcie więcej sake!!!- zawołała Cana. Wesele odbywało się pełną parą. Lucy wraz z Haru -umięśnionym, białowłosym, czerwonookim kupcem- siedziała w kącie i delikatnie go całowała, Cana piła sake, Erza jadła ciasto truskawkowe, Gray szukał ubrań, Happy zjadał rybę, a mistrz... Zostawmy mistrza w spokoju. Dodam tylko, że dużo się naoglądał tego wieczoru  przez swoje ciemne okulary ... Hmm... Na czym to ja? Ach... Tylko różowowłosy był nieswój. Swoim wyostrzonym węchem ( alkoholu nie pił, więc działał on prawidłowo) czuł dziwny , wręcz nie do zniesienia, zapach. Stanowczym krokiem podbiegł do drobnej Wendy, złapał ją za ramię  i szepnął:
- Też to czujesz?-
- Tak ...- odpowiedziała słabym głosem dziewczynka- Nie wytrzymam tutaj. Muszę...- Dragneel nie dowiedział się co musi niebieskowłosa, ponieważ udał się do źródła tego zapachu. Cicho( Ognisty Smoczy Zabójca i bycie cicho - czysta abstrakcja) wyszedł na korytarz. Tam uderzył go jeszcze gorszy swąd dobiegający zza kotary...
- Już czas...- szepnęła do niego postać otulona w czarny płaszcz i ... wyskoczyła przez okno. Zaskoczony Natsu spojrzał w dół i zobaczył... Właśnie w tym problem, że nic nie zobaczył. Postać jakby rozpłynęła się w powietrzu. Postanowił nie mówić  o tym reszcie. Mogli uznać to za poalkoholowe majaki. Ale przecież on nic nie pił...
*** 
-Hmm...Tak, pasujecie do siebie...- szepnął szesnastolatek i jednym ruchem ręki naszkicował coś na kartce- Czas żebyście się wreszcie poznali...- pstryknął palcami. Kartka wyfrunęła przez okno i udała się prosto do dobrze znanej wam gildii. Fairy Tail... Pstryknął palcami po raz drugi. Tuż przed nim pojawił się mężczyzna.
- Tak mistrzu?-
-Ach, Sabanto... Tak, twoje imię jest wprost idealne mój sługo( znaczy właśnie służący)..- powiedział złośliwie chłopak, a czarnoskóry mężczyzna wykonał nieokreślony grymas...
- Mam dla Ciebie zadanie...-
*** 
Znów króciutki... No, ale dziś były dwa... Jutro i pojutrze też tak będzie... A potem będzie tygodniowa przerwa... Wyjeżdżam  w odległe miejsce, gdzie internet to gatunek zagrożony wyginięciem... Jeśli go w ogóle znajdę to napiszę, ale wątpię...

PROLOG 3

UWAGA!!!
Ten rozdział dedykuje OLI RI, która jako pierwsza przeczytała i skomentowała mój blog... A teraz  w zamian za spam na jej blogach t o je tu trochę zareklamuje..
http://detektywzprzypadku.blogspot.com/
http://natsulucy-deathandlovestory.blogspot.com/
***
,,Prawda różni się od fikcji tylko tym, że fikcja musi być prawdopodobna, prawda-nie"
***
,,Dowiedziałem się jakiś czas temu. Wtedy na tej misji w Hargeon. Pamiętasz Happy? (Happy; Aye!)
Gdy wracaliśmy do Magnolii, Lucy wszystko mi opowiedziała. Między innymi to jak  się poznali.     ( Mira&Lisanna: Och , opowiedz... Erza; Mira  daj spokój! Mira: No, Erzuś, ale ja tak ładnie  proszę... Erza: No, OK.) A muszę? * Erza gromi go wzrokiem* Hai, hai... No więc to było jakieś trzy miesiące temu... Lucy dostała na poczcie paczkę, a w niej, wśród płatków wiśni liścik:
,, Obserwuję już od roku
   Śledzę Cię na każdym kroku
   Chciałbym wreszcie spotkać Ciebie
   Z tobą będzie mi jak w niebie."
(Mira&Lisanna: Och, jakie to romantyczne....) Będziecie mi cały czas przerywać, czy mogę kontynuować? (Happy: Natsu, od kiedy ty znasz takie trudne słowa?) I ty przeciwko mnie, kocie? No, na czym to ja... Na liściku był również  podany adres i data spotkania. Lucy z przyjemnością się tam udała. (Gray: Skąd wiesz, że z przyjemnością? Ichya: Men! Erza: A ty tu skąd?! Zmiataj, nie ten rozdział!) Przecież opowiedziała mi o tym głąbie! BAKA! W każdym razie tam poszła. I tak właśnie poznała swojego narzeczonego, Haru...
                                                                                             wasza Kashi

Ogłoszenia

Dopiero co założyłam tego bloga i już nie mogę spać po nocach przez moje głupie pomysły. Ten blog nie będzie NaLu, bo nie zamierzałam kalać tej pary moimi durnymi i zazwyczaj źlenapisanymi pomysłami.. Jak się nauczę na tym blogu pisać,to będzie następny  napewno NaLu. A na razie ... Gomen!!!        wasza zażenowana sobą Kashi

 PS. I jeszcze trochę obrazków na przeprosiny
                                                                                                 wasza  Kashi
         

wtorek, 4 lutego 2014

PROLOG 2

UWAGA!!!
Zagorzali fani NaLu, którzy nie mogą znieść innych pairingów, niech lepiej tego nie czytają.
***
,, Zaskoczenie nie dopada wszystkich.”
***
ROK X784

    -Odchodzę z gildii- oznajmiła Lucy, zamaszystym krokiem wchodząc do budynku Fairy Tail .
-Nani?-(Co)tego nie spodziewał się nikt. Wszyscy mieli nadzieję, że magini (dobrze odmieniłam?) wybuchnie śmiechem i oznajmi radosnym głosem, że to żart.
-A…ale  dlaczego?- pierwsza ochłonęła Erza, która razem z Mirą doskoczyła do blondynki.
-Poznałam chłopaka, ale on mieszka w innym mieście i nie może się przeprowadzić. Ja od teraz będę wolnym strzelcem- uśmiechnęła się słodko dziewczyna-Zapraszam was wszystkich na moje wesele- westchnęła, rzuciła na stół kilkadziesiąt zaproszeń i wyszła równie szybko jak wyszła równie szybko jak weszła. Chyba nie chciała, żeby ktoś ją zatrzymał. Całą gildię zamurowało.
- To się Natsu ucieszy…- jęknęła głucho Levy,  przerywając ciszę  i wiedząc jaką rozróbę potrafi zrobić jej przyjaciel…
                                                                 
***
     Jednak, wbrew przewidywaniom niebieskowłosej, Smoczy Zabójca wcale się nie zdenerwował  odejściem bez słowa Lucy, lecz… wręcz ucieszył.
- To genialnie! Kiedy wesele? Zostaliśmy zaproszeni? Ale się napa…- urwał, widząc zasmucone i zdumione jego reakcją miny swoich nakama (przyjaciół) –Hej, co jest! Powinniśmy się cieszyć jej szczęściem! Wiem, że bez niej będzie inaczej, ale dajmy jej prawo robić to co chce!!!-
-Aye!- potaknął Happy, choć dopiero co wleciał do gildii, więc nie mógł wiedzieć o co chodzi. Wszyscy znów skamienieli. W końcu odezwał się Gray Fullbuster:
- Hej, kim jesteś i co zrobiłeś z Piekarnikiem!?-
-Jak mnie nazwałeś Antarktydo?- po tych słowach obaj rzucili się sobie do gardła. Już po chwili po całym budynku latały krzesła, stoły i wyzwiska.
- Ubierz się ,Bałwanku, kiedy ze mną walczysz!-
- Coś ty powiedział Płomyczku?!-
- CICHO-wrzasnęła Erza, wpadając w sam środek bójki w Zbroi Lotu- Wytłumacz nam czemu zareagowałeś tak spokojnie.- rozkazała
- Aye! –odpowiedział chłopak i rozpoczął opowieść…
     

PROLOG 1

UWAGA! 
Na tym blogu wszyscy bohaterowie ( wyjątkiem jest Lucy) są dwa lata młodsi. To znaczy, że np. Natsu i Gray urodzili się w roku x768 zamiast x 766 i mają teraz 16   lat... Te wydarzenia dzieją się po sadze Edolas.
                                                                      ***
,,Przepowiednie... To tyko słowa... Słowa, które zostaną wyparte przez czyny..." 
                                                                      ***
Zebranie 10 świętych magów. Rok x 768

     Niski staruszek szedł wraz z 9 innymi drogą prowadzącą do nienazwanego lasu leżącego tuż za granicami Fiore.
 - Dokąd my w ogóle idziemy?- syknął mu do ucha Jose Porla, mistrz gildii Phantom Lord.
- Do Wyroczni.-odszepnął Makarov Dreyar, bo tak nazywał się ów staruszek. Zasępił się. Nikogo nie wzywano do wyroczni od ponad 200 lat! Co musiało się stać? Tego mistrz gildii Fairy Tail nie wiedział... Miał tylko nadzieję, że szybko wróci do gildii. W końcu dziś Makao i  Wakaba organizowali imprezę karnawałową. W końcu 9 stycznia... Oby to naprawdę było coś ważnego, żeby mógł się sensownie wytłumaczyć, dlaczego się spóźnił.
     Weszli do ciemnego lasu, przekraczając równocześnie granicę państwa. Byli na ziemi niczyjej. Byli na terenie  Wyroczni. Po kilku minutach szybkiego marszu znaleźli się na rozległej, świetlistej polanie.  W samym jej środku siedziała stara, wysuszona kobieta. Ta sama od niepamiętnych czasów... Wyrocznia. Skinęła na nich dłonią. Następnie otworzyła zamknięte dotąd oczy i rzekła
-Słuchajcie i zważcie na me słowa, bowiem to co wydarzyć się może mogą powstrzymać tylko oni. Lecz mogą również pomóc apokalipsie... Waszym zadaniem jest je odnaleźć i sprowadzić na swoją drogę: dobrą lub złą. Musicie się postarać, choć i tak nie odmienicie przeznaczenia. A teraz słuchajcie i  wzrok swój wytężcie, bowiem zobaczycie! Oto przepowiednia!- krzyknęła, a jej diamentowe oczy zalśniły. Wpadła w trans. Zaczęła mówić:
- Trójka dzieci urodzona tego roku
   Świat zbawi lub pogrąży w mroku
   Pierwsze dziecko w mroku pogrążone
   Nigdy w życiu nie będzie zbawione
   Drugie całe w światłości skąpane
   Jednak w mrok również może być wkopane
   Przed wyborem trudnym stało będzie
   Którego konsekwencje poczujecie wszędzie
   Cztery żywioły i podmiany magię będzie miało
   Pod swym władaniem choćby i nie chciało
   Znamię gwiazdy posiędzie być może
   A trzecie dziecko z wyborem mu pomoże
   Trzecie będzie decyzji drugiego powodem
   Ludzkie dzieci dalekim smoczym rodem.-
Przed oczyma Makarova pojawiła się 12 dzieci. 6 chłopców i 6 dziewczynek. Uśmiechniętych, smutnych, jasno- i ciemnowłosych. Przyglądał się  im z zaciekawieniem. Wyglądali normalnie.Czy naprawdę trójka z nich może doprowadzićć do apokalipsy? A nawet jeśli znajdą kilkoro z nich, to skąd  będą wiedzieli, które to? Tego również Dreyar nie wiedział... Ale miał nadzieję... Może drugie i trzecie dziecko będą dobre? Może...

     

                                                             ***
No i jak? Piszcie komentarze, please.
                                               Wasza Kashi

      

Ohayo! Jestem nowa na bloggerze. Mam nadzieję, że w ogòle ktoś będzie czytał te bzdury :-D...                                                                                                                                                                                                                            Dla was                        Kashi Dragneel